Wybraliśmy się w podróż do Erave - najbardziej oddalonej od “centrali” parafii. Droga była nadzwyczaj dobra. Zbudowana z kamieni, a na mapach zaznaczona jako autostrada w planach.
Erave - Autostrada Erave - Most na Wara Yelow
Trzęsło nami przez ponad dwie godziny, ale opłacało się. Okolica była naprawdę przepiękna! Udało się nam nawet ujrzeć z daleka rajskiego ptaka. Rajski ptak jest symbolem Papui i jest podobno bardzo piękny. Jednak z daleka trudno to było ocenić.
Rajskie ptaki są tu elementem kulturowym - świąteczny strój z okolic Erave to właśnie strój rajskiego ptaka.
Erave - Rajski ptak
Ludzie w Erave przyjęli nas bardzo serdecznie. Przynieśli sporo świeżych owoców (uwielbiam soczyste ananasy - prosto z krzaka). A gdy okazało się, że zbiornik z wodą jest pusty, przynieśli wiadrami wodę z rzeki. Starają się, bo Erave wciąż nie ma proboszcza i muszą przyjeżdżać tu księża z Kagua. Proboszczem zostanie prawdopodobnie Marek, a ponieważ od jakiegoś czasu obsługuje on Erave dojeżdżając z Kagua, ludzie traktują go już jak swojego księdza.
Okazuje się, że dawniej Erave było całkiem sporą misją, z dwoma dużymi domami, ogrodem i warsztatem. Niestety zakonnicy się zestarzeli, a na ich miejsce nikt nie przyjechał. Teraz parafię obsługuje diecezja. Podobnie działo się w wielu parafiach na Papui.
Wieczorna msza była pełna radości, śpiewów i tańców. Papuasi są bardzo muzykalni, ich egzotycznie brzmiące głosy sprawiają, że wszystko brzmi przepięknie…
Erave - Msza
Noc nie należała do najlepszych, w domu nikt na codzień nie mieszkał, więc zadomowiły się w nim szczury i karaluchy. Gdy wszyscy ucichli ich aktywność wzrosła i przez jakiś czas zastanawiałem się, kiedy zaczną spacerować po mnie…