Wczoraj wieczorem pojechaliśmy do Waterfront Restaurant położonej przy samym oceanie – przepiękne miejsce. Zamówiliśmy pizzę, była prawie tak dobra jak w Europie.
Niestety wieczorem dostałem biegunki, która męczyła mnie przez całą noc i pół dzisiejszego dnia. Do tego rano okazało się, że mam również gorączkę. Konkluzja była prosta – coś złapałem. Pojechaliśmy więc do lekarza. W PNG jest tylko jedna akademia medyczna, nie mają więc zbyt wielu lekarzy. Większa część pracujących tu lekarzy to zagraniczni misjonarze lub wolontariusze. Udaliśmy się do Jurka – polskiego zakonnika, chirurga. Zalecił mi dietę w postaci czerwonego wina lub mocniejszych trunków oraz czosnku. Do tego dużo płynów.
Chwilę po mnie zaraza dotknęła również Krzysia. Rozpoczęliśmy więc wspólną kurację od szklaneczki szkockiej, później była słodka zupa z kurczakiem i kukurydzą, kieliszek czerwonego wina i biegunka zniknęła…
Jurto wybieramy się na Cultural Show, który odbywa się na tutejszym uniwersytecie. A południu, jeśli pogoda się nie pogorszy, zamierzamy popłynąć na wyspę Krangket.